 |
| Ilustracja przypadkowa, nie związana z odbytymi zajęciami. Dla zwrócenia uwagi. |
Nie jest łatwo ocenić efekt edukacyjny. Przede mną dokładna analiza wpisów w dziennikach refleksji. Uzupełniająco stworzyłem kilka ankiet, przesyłanych w czasie trwania zajęć. Pierwszy problem to to, że nie wszyscy studenci odpowiadają. W tym przypadku przedmiot ekologia i studenci kierunku mikrobiologia. Na ankietę końcową odpowiedziało tylko (lub aż) 50% studentek z i tak małej grupy. 7 odpowiedzi to niewiele. I nie liczba jest ważna lecz to, że coś jest
niewidoczne. Dodatkowo z tych 7. nie na wszystkie pytania dają odpowiedz. Dlaczego?.
Trudność w wypowiadaniu się, trudność z własną refleksją i sformowaniem tego, co sam myślę i jakie mam zdanie? Bo żeby odpowiedzieć to trzeba się zastanowić, a to wymaga wysiłku. Może to unik przed udzielaniem odpowiedzi? Może sami nie wiedzą co
myślą i nie chcą przeznaczać na to własnego wysiłku? Kolejne dlaczego? Odpowiedzi są anonimowe. Może nie ufają, że to jest rzeczywiście anonimowe? Że może jednak można ich
jakość zidentyfikować? A jeśli tak, to skąd ta nieufność? Dystans w stosunku do kadry uniwersyteckiej Gdzie jest
problem? Więcej pytań niż odpowiedzi.
Na ile wartościowe są te informacje, jeśli dotyczą tylko
fragmentu sytuacji Trzeba dokładniej analizować z różnych źródeł. I ciągle stawiać nowe pytania i nowe konteksty do obserwowania. Niby wiem więcej ale jeszcze więcej pytań się z tych odpowiedzi rodzi.
Pierwszy wykres, dotyczący frekwencji na wykładach. Jeśli podpowiedzi są szczere i prawdziwe to wynika, że odpowiadały prawie wyłącznie studentki uczęszczające systematycznie na wykłady. Przynajmniej jest kontekst do interpretacji wyników, zamieszczonych niżej. I wyraźna luka - co myślą i czego oczekują studenci z najniższa frekwencja na wykładach?
Brakuje głównie tych, którzy na wykłady nie przychodzili
w ogóle lub sporadycznie. Dlaczego nie przychodzili i dlaczego tego nie
ujawniają? Przecież nie wszystkie pytania dotyczą tego, co na wykładach. Może nie chcą ujawniać, że na wykłady nie
uczęszczali" Jakiś wewnętrzny wstyd? A może strach przed reakcją (ale przecież widziałem za każdym
razem ile osób było. I ilu nie było).
Kolejne trzy pytania dotyczą wykładu jako takiego. zamieszczam, by było szersze tło do analizy efektów dziennika refleksji. Wypowiedzi nieznacznie poprawione w postaci literówek czy uzupełnionych kropek na końcu zdania. Wytłuszczenia moje.
Wkłady 1. Forma i
treść. Co zaskoczyło w formie lub treści wykładów. 7 odpowiedzi
- Podczas wykładów
zaskoczyły mnie pytania do uczestników oraz przerwy w wykładzie polegające na
wypełnianu ankiet/odpowiadania na pytania.
- Forma była dużo
bardziej swobodna od typowych wykładów. Dawało to szanse na swobodne zadawanie
pytań i dyskusje.
- Zaskoczyło mnie to że
ekologia jest to znacznie bardziej rozbudowany i złożony temat niż tylko
właściwa segregacja odpadów i sucha teoria. Można przedstawić ten temat na
wiele ciekawych sposobów (np. za pomocą sztucznej inteligencji).
- To samo, co w
odpowiedzi na to, co mi się spodobało, plus rysowanie np. tego jak się uczymy,
rysunek ekosystemu.
- Nic.
- Zaliczenie i sposób prowadzenia
dla osób nieobecnych.
- Możliwość zbierania
pieczątek.
Mała uwaga a propos pieczątek. To była zabawa. Wykorzystałem pieczątki z sylwetkami bezkręgowców. Na każdym wykładzie inna. Samego mnie zaskoczyło, ze studentki szybko się w zbieranie pieczątek "wkręciły". Może myślały, że to ukryta forma sprawdzania listy obecności? A może uruchomił się instynkt łowcy zbieracza i kolekcjonera? Jakiś element grywalizacji. Skoro mam już 1-02 pieczątki to może uzbieram wszystkie? To pomysł dla mnie by pomyśleć w przyszłości o dopracowaniu, zamiast ocen i stresu zabawa w kolekcjonowanie. Może tylko warto pomyśleć o kumulatywnym efekcie z merytorycznym przekazem? Wytłuściłem element z osobami nieobecnymi. Absencja na wykładzie wynikać może z różnych przyczyn i wcale nie z lenistwa studentów. Warto wiec tworzyć możliwości łatwego uzupełniania braków i nadrabiania zaległości. Pomyślę, jak ten watek udoskonalić.
Wykłady 2. Co się
spodobało na wykładach (treść lub forma) 6 odpowiedzi
- Wykłady podobały mi
się ze względu na całkiem inną formę, dyskusje, które można było podjąć podczas
wykładu oraz bardzo doceniałam kontaktowość i chęć pomocy prowadzącego w
zrozumieniu tematu. Dodatkowo bardzo podobały mi się wstawki/ciekawostki
wplatane w wykłady.
- Swoboda wypowiedzi.
- Możliwość korzystania
z internetu w celu konfrontacji znalezionych wyników z wiedzą zawartą w
książkach oraz przedstawianą na wykładzie, wplatanie w wykłady różnych
ciekawych form aktywności studentów w wykłady, niż tylko przedstawianie suchych
faktów. Cieszy mnie również to że na wykładach panowała bardzo przyjemna
atmosfera, każdy miał wybór tego jak uczestniczy w wykładach, w jaki sposób
sporządza notatki i co wyciąga z zajęć, nie było tam wbijania wiedzy na siłę,
przez co wychodziło się z nich zainteresowanymi tematem, a nie przerażonymi
ilością materiału do przyswojenia.
- Takie można powiedzieć
psychologiczne wtrącenia, np. jak dostałyśmy zadanie aby połączyć wszystkie
kropki bez odrywania ręki, co miało na celu pokazać nam, że czasem trzeba wyjść
poza schemat alby coś zobaczyć, rozwiązać.
- Podejście do studentów.
- Na pewno spodobała mi
się forma zaliczenia wykładu, tzn. dziennik refleksji. Mogłam wykazać się
kreatywnością i poszerzyć swoją wiedzę, łącząc przyjemne z pożytecznym.
Wykłady 3. Co
przeszkadzało, utrudniało (forma, treść, brak sprawdzania listy obecności
itp.) 6 odpowiedzi
- Podczas wykładu nie
podobały mi się krótkie powtórki materiału z poprzedniego wykładu, jednakże
dana czynność nie odpowiada mi na wszystkich zajęciach.
- Nic mi nie
przeszkadzało, ale wykłady były troszkę monotematyczne (na wykładzie pojawiały
się tematy sprzed kilku wykładów wcześniej), chociaż nie uznałabym tego za nic
utrudniającego czy przeszkadzającego
- Chyba jedynie wczesna
godzina.
- Nic.
- Treść.
- Wszystko było w
porządku. Nie czułam, że było coś, co by mi przeszkadzało.
Wkłady 4. Co z treści
zostało na dłużej w głowie (fakty, koncepcje, pytania).6 odpowiedzi
- Najdłużej w mojej
głowie została dyskusja na temat wirusów, w której chodziło o rozstrzygnięcie
czym w ogóle są wirusy.
- Ciekawostki i ogólne
pojęcia.
- Wprowadzenie dziennika
refleksji w innych przedmiotach i aspektach życia codziennego po to żeby
dokonywać tzw. "researchu" i wgłębiać się w wiele innych tematów,
znajdować powiązania między nimi
- Dylemat o wirusach,
fakt istnienia megawirusów - stwierdzenie, że wiedza to nie jest zbiór
pojedynczych elementów, ale całość i to jak potrafimy połączyć te elementy ze
sobą - to że przyczyną zmniejszania się mózgu człowieka na przestrzeni czasu
jest inteligencja zbiorowa.
- Głównie pytania i
fakty.
- Zdecydowanie fakty.
Zapytałem się o to jak się rzeczywiście uczą. Zaskoczyła mnie, że najwięcej odpowiedzi wskazało wykład. Ja wskazywałbym raczej inne źródła, w tym internetowe, w małych porcjach. Może jednak rolą wykładu jest porządkowanie już posiadanej wiedzy? Czy jest inaczej niż przypuszczałem czy też jeszcze brak wprawy w samoobserwacji?
Czy dziennik refleksji
pomógł mi w uczeniu się lub powtarzaniu materiału (tak, nie, częściowo itp.).
Uzasadnij swoją odpowiedź.7 odpowiedzi
- Uważam, że dziennik
refleksji pomógł mi w powtarzaniu materiału - większość informacji znałam w
liceum, ale chodząc na wykłady i tworząc posty w dzienniku refleksji, mogłam na
bieżąco przypominać sobie wcześniej poznane informacje.
- Pomógł mi on, że
względu na to, że musiałam wracać do tematów już omówionych, żeby móc napisać
spójną notatkę.
- Nie piszę dziennika
refleksji z ekologii, jednakże po wielu refleksjach na ten temat wydaje mi się,
że tak. Jest to ciekawa forma zdobywania nowej wiedzy nie przedstawianej na
zajęciach a wyszukiwanej samodzielnie co pomaga poszerzać horyzonty. Mogę
stwierdzić, że aktualnie żałuję że nie podjęłam się tego, ale spróbuję
wprowadzić go w swoje życie.
- Tak, jak o czymś piszę
to zagłębiam się w temat żeby jak najlepiej go zrozumieć i zmniejszyć ryzyko
popełnienia błędów merytorycznych. W dodatku wykorzystuję wiedzę z innych
przedmiotów, więc dzieląc się nią w dzienniku refleksji dodatkowo powtarzam
materiał na te przedmioty.
- Częściowo.
- Tak, ponieważ pomagało
to w rozwinięciu tematu i nauki nowych rzeczy oraz przypomnienie sobie
wiadomości z wykładów.
- Zdecydowanie tak.
Wybierałam to co mnie ciekawiło i poszerzałam w tej kwestii swoją wiedzę, przez
co więcej zapamiętałam.
Powtarzanie i integracja wiedzy z różnych przedmiotów. Pisanie jest aktywną formą przetwarzania informacji. Zdanie musza być bardzie dopracowane stąd potrzeba poszukiwania i uzupełniania informacji. Tego się spodziewałam. Ucieszył mnie dostrzeżony aspekt łączenie wiedzy z różnych przedmiotów.
Czy czegoś nauczyłam
się przy okazji pisania dziennika refleksji (jakieś zagadnienia merytoryczne
lub inne kompetencje w pisaniu lub komunikowaniu się lub technologii
internetowych). 5 odpowiedzi
- Podczas pisania
dziennika refleksji poznałam niektóre zagadnienia ekologiczne, których
wcześniej nie znałam, ale także nauczyłam się korzystnie wykorzystywać krótkie
przerwy pomiędzy zajęciami do pisania postów.
- Jak napisać krótka i
zwięzłą notatkę o konkretnym temacie.
- Otwartości na nowe formy,
których nigdy wcześniej nie próbowałam.
- Na pewno dowiedziałam
się o wielu rzeczach, o których być może nawet nie usłyszałabym gdybym nie
pisała dziennika.
- Przy sprawdzaniu
poprawności tekstu przez program, zdecydowanie większą uwagę zwracałam na to, jakie
błędy językowe najczęściej popełniam i starałam się je poprawiać.
Przypuszczałem, że pisanie będzie sposobem na uczeni się. Zmotywuje do samodzielnego poszukiwania treści ekologicznych, by je umieścić w dzienniku. Można powiedzieć, że pisanie dziennika to inny sposób motywowania do samodzielnego poszukiwania. Cieszę się, że nie były to tylko streszczenia wykładów. Ciekaw jestem czy studentki podczytywały swoje dzienniki (jako notatki z wykładów) a by być na bieżąco? Może dziennik refleksji jest tym, czego bezskutecznie od lat poszukiwałem: jak nakłonić studentów by dzielili sie swoimi notatkami z zajęć. I nie tylko w bardzo wąskim kręgu znajomych.
Dziennik refleksji. Co
sprawiało przyjemność w czasie pisanie, co irytowało, co sprawiało trudność? 6
odpowiedzi.
- Początkowo dziennik
refleksji sprawiał, że z dużym zapałem chciałam napisać jak najwięcej i bardzo
ambitne wpisy. Jednakże gdy na zajęciach zaczęły pojawiać się kolokwia i
zaliczenia, nie mogłam znaleźć czasu i irytował mnie fakt, że nie mogę
kontynuować pisania i nie wstawiam postów systematycznie. Na dodatek moją
irytację wzmagał fakt, że prawie nikt tych postów nie czytał.
- Zachowanie
regularności było trudne, jednak wybieranie tematów było ciekawe.
- Myślę że przyjemnością
byłoby wyszukiwanie informacji, tak żeby zaciekawić odbiorcę ciekawym tematem,
chociaż tez momentami sprawiałoby to ogromną trudność, kiedy kończy się wena i
jest pustka w głowie.
- Najprzyjemniejsza
część mojego pisania to było zbieranie informacji, trafiałam na ciekawe
artykuły i badania naukowe. Irytowała mnie presja czasu, chociaż bez niej
ciężko byłoby mi się zabierać do pisania. Trudność niekiedy sprawiało mi
ubranie w słowa tego co chce przekazać, dalej nie jestem do końca
usatysfakcjonowana z niektórych postów.
- Przyjemność sprawiło
pisanie na tematy, które były mi bliższe lub bardziej mi się spodobały.
Trudność była systematyka, z racji tego, że rzadko używam niektórych portali
społecznościowych oraz brak czasu.
- Na początku brakowało
mi systematyczności, poza tym na pewno wymóg pewnej ilości wyrazów czasami był
przytłaczający. Chciałam umieszczać najciekawsze fakty, a w niektórych
kwestiach potrzebowałam na to zwyczajnie mniejszej ilości słów.

Z siedmiu osób, które wypowiedziały się w ankiecie 5 rozważa możliwość kontynuacji. To było znakomicie. Dwie nie będą kontynuowały. W tym zapewne jest jedna, która nie wybrała dziennika refleksji (bo skoro nie pisze, to logiczne, że nie będzie kontynuować).
Przy okazji chciałem dowiedzieć się jakie warto przygotowywać dodatkowe materiały, które będą uzupełnieniem wykładów. Do tej pory udostępniałem slajdy z wykładów w formie pliku pdf. Nie jest to optymalne rozwiązanie, tym bardziej, że często na moich slajdach są grafiki i mało słów, mało tekstu. Cieszy mnie, że studenci chcą więcej dyskusji na wykładach. Zaskoczeniem jest oczekiwanie streszczania wykładu w formie tekstowej. To warto będzie uzupełnić w przyszłości.
Refleksja na
zakończenie. Co byś chciała (chciał) napisać a nie było okazji we
wcześniejszych pytaniach? 2 odpowiedzi
- Uważam, że cały
koncept dziennika refleksji oraz zaangażowania prowadzącego bardzo motywował
mnie do pisania postów, dlatego też z przyjemnością chodziłam na wykłady by
również wykazać chęć zainteresowania się ekologią.
- Miło wspominam wykłady
z ekologii i cieszę się, że mogłam w nich uczestniczyć.
To, co się nasuwa to to, że części studentów taka forma zaliczania przedmiotu i uczenia się odpowiedna. Dostrzegają wartość takiej formy studiowania z aktywnym udziałem. Czy podobnie myślą ci milczący? Na ankietę samooceny (w czasie pisanie dziennika refleksji) odpowiedziały 4 osoby. jeszcze mniej. Ciekawi mi także to, czego nie widać... bo się nie wypowiadają. Czy myślą podobnie czy też zupełnie inaczej? Może trzeba będzie inaczej zadać pytania? Mam w każdym razie nad czym myśleć.
c.d.n.
PS. z zamieszczonych danych i wypowiedzi zapewne można wywnioskować znacznie więcej. Z chęcią zapoznam się z takimi refleksjami i rozważaniami.